|
Written by Administrator
|
|
Tuesday, 06 July 2010 21:29 |
|
Gdyby to jednak było wszystko! O, nie! Mister Perlman kazał sobie zapłacić wysokie odszkodowanie wsteczne za sześcioletnią produkcję, wychodząc ze słusznego zresztą założenia, że wynalazek złożony został w urzędzie patentowym już przed sześciu laty. Rezultaty akcji Perlmana były straszne; prawie wszystkie mniejsze fabryki poszły z torbami, a te — które przyjęły warunki wynalazcy — z trudnością tylko wiązały koniec z końcem! Przedsiębiorstwo Firestone'a, nastawione wyłącznie na produkcję pneumatyków i felg, skazane zostało na zagładę, nie chciało bowiem przyjąć warunków Perlmana. I nie tylko ich nie przyjęło, ale zażądało włączenia do rozprawy sądowej „jako świadka" owej felgi, złożonej przez wynalazcę przed sześciu laty w urzędzie patentowym. Na wiele rozpraw „dowód rzeczowy" spaźniał się, co oczywiście wywoływało kosztowną zwłokę w procesie. Wreszcie sprawą tą zajął się jeden z najlepszych detektywów Stanów Zjednoczonych i wraz z Perlmanem dostarczył sądowi sporną felgę. Po zdrapaniu z niej farby okazało się, że wyciśnięta na niej data została dokładnie zatarta kitem i pochodzi z 1912 r! Jeszcze dziwniejsze było to, że felga idealnie pasowała do matrycy fabrycznej „Firestone Fire & Rubber Co"! Afera zakończyła się sensacyjnym procesem kryminalnym, w którym obok Perlmana zasiadło kilku pracowników urzędu patentowego. Wtedy dopiero wyszło na jaw, że Perlman uciekł z więzienia angielskiego, gdzie odsiadywał karę za oszustwo, a wylądowawszy w Stanach, namówił do fałszerstwa kilku urzędników z biura patentowego. |
|
Last Updated on Tuesday, 06 July 2010 21:29 |